Krakowski smutny deszcz…

Wednesday, July 28th, 2010 | Bard Kraków

Deszcz. Ciągle deszcz. Idę do pracy pada. Idę na obiad pada. Wracam z pracy pada. Co dzień to samo od kilku dni. Dzień Świstaka? Gadają, że to kara za te moje promocje i konkursy. Żartownisie. Tak już tęsknię za słońcem. Ja jestem człowiekiem dla którego słońca nigdy za wiele. 50 stopni w cieniu to też nie jest problem :). No może nie do końca. Raz jak byłem kiedyś w Egipcie, to wybrałem się na pustynię i tam było faktycznie cieplutko :) I wszystko było by ok, gdyby nie fakt, że do plecaka nie została spakowana woda. Małe nieporozumienie kto miał spakować wodę do plecaka. Ja przecież miałem wziąć plecak. Jak miałem zrobić tak zrobiłem, plecak zabrałem…tyle, że bez wody.

Ehh ten deszcz… przychodzę do pracy płynąc po Karmelickiej i znowu siedzę w mokrych butach…o zgrozo. Przecież nie będę przychodził do pracy w gumiakach! No jak to tak, gumiaki do koszuli…
Mam nadzieję, że jutro będzie piękny dzień.

No comments yet.

Leave a comment